Travel/news

Back Back
Date: 12.08.2018

Kosmopolack na rowerze dookoła świata

Pięć kontynentów, 50 krajów, 50 000 kilometrów rowerem dookoła świata. Niezwykły projekt Kosmopolacka, czyli Macieja Wdowskiego z Tomaszowa Mazowieckiego.

 

Podróż rozpoczęła się w maju 2017 roku i przewidziana jest na ok. 30 miesięcy. Pod koniec czerwca Maciek gościł w Malezji – po raz 6 wciągu ostatnich 6 miesięcy. O swojej niezwykłej wyprawie opowiadał m.in. na spotkaniu w Ambasadzie RP w Kuala Lumpur. 11 sierpnia rozpoczął się kolejny etap podróży Kosmopolacka – Japonia i Korea Południowa.

 

- Kraj może być biedny, brudny, ale jak ludzie są super, to w ogóle nie zwracasz na to uwagi, bo atmosfera, którą tworzą, jest cudowna - mówi Kosmopolack, czyli Maciej Wdowski. Rozmawiamy chwilę przed odlotem na Tajwan, kolejnym etapem podróży.


 

Skąd pomysł na taką wyprawę?

Pomysł był zawsze i w końcu znalazłem okienko na jego realizację, a że taką podróż robi się raz w życiu, postanowiłem przejechać świat rowerem, żeby zobaczyć go naprawdę z bliska. Najciekawsze jest pomiędzy wielkimi miastami i turystycznymi ośrodkami, tam, gdzie jedyną formą komunikacji jest uśmiech i obfita gestykulacja, bo nikt nie mówi w języku, który rozumiesz.

 

Który z dotychczas odwiedzanych krajów najbardziej Cię zaskoczył?

Największym zaskoczeniem był Kazachstan. Na spędzone w nim 40 dni tylko 8 z własnego wyboru spałem pod chmurką w stepie, resztę drogi byłem gościem w czyimś domu. Co ciekawe, nigdy nie pytałem, czy mogę, inicjatywa wychodziła od poznanych na trasie ludzi, którzy z ciekawości zatrzymywali się, robili sobie ze mną zdjęcia i zapraszali do siebie.

 

Dużo piszesz o życzliwych i świetnych ludziach, czy to największa wartość? Wszędzie jesteś tak przyjmowany?

Tak! Kraj może być biedny, brudny ale jak ludzie są super, to w ogóle nie zwracasz na to uwagi, bo atmosfera, którą tworzą jest cudowna. Kambodża jest bardzo biednym krajem, z mizerną infrastrukturą, do tego strasznie zaśmieconym, ale ludzie sprawiają, że masz ochotę tam wrócić. Indie to przeciwny biegun - zanieczyszczone koszmarnie, do tego podejście ludzi, którzy widzą cię jako wielki, biały portfel sprawia, że po jednym razie masz przesyt wrażeń wszelakich i o powrocie tam nie myślisz w ogóle. W Indiach widziałem zdecydowanie za dużo, choć jak zerkam na zdjęcia z tej jazdy, to są najbardziej kolorowe, egzotyczne, ciekawe.

 

Ile kilometrów przejechałeś do tej pory?

Rower przejechał już ponad 16 000 kilometrów, a uwzględniając wyjazd z Polski, ma za sobą 18 krajów.

 

Co okazało się najtrudniejsze?

Techniczne trudna była część Ukrainy, niewygodny okazał się Nepal nocą - w obu przypadkach jechałem drogami, gdzie poszarpany asfalt był luksusem zajmującym 50 cm w osi jezdni lub nie było go w ogóle. Ciężko było w górzystej Gruzji i na Borneo, gdzie drogi przez Sarawak i Kalimantan wiją się jak roller coaster.

 

 

 

 

Masz rozpisany harmonogram wyprawy, na ile udaje się go przestrzegać?

Nie trzymam harmonogramu. Niespodzianki są co chwilę i trasa stale ulega zmianom. Nie mogłem jechać przez Rosję ze względu na krymski konflikt - trzeba było kombinować na biegu. Za pozwolenie na przejazd przez Tybet i obowiązkowego przewodnika na trasie do Lhasy zażyczyli sobie dziennie 250 dolarów - poza budżetem, zważywszy na fakt, że jechałbym tam przez miesiąc. Afganistan okazał się nieprzejezdny dla roweru, więc odpadł również Pakistan i trzeba było nad nimi przelecieć. Granica między Indiami a Mjanmą została zamknięta z uwagi na wewnętrzną sytuację w Mjanmie i niepokoje w północno-wschodniej części kraju. Miała być Australia, ale muszę być w Kanadzie przed śniegiem, więc przejadę ją innym razem.

 

Wyprawę Kosmopolacka można śledzić na Facebooku

 

Jaki teraz kierunek?

Korea Południowa, Japonia i skok do Kanady.

 

Co zmieniła ta podróż, czy będziesz w stanie wrócić do tzw. ,,normalnego” życia?

Nie planuję wracać do normalnego życia. Dopiero z tej perspektywy widzę, ile straciłem w pogoni za tym króliczkiem zwanym „pierwszy milion”. Uległem trendowi ganiania za pieniędzmi, a trzeba było rzucić wszystko dużo wcześniej i ruszyć na tę wyprawę, gdy miałem 25 lat.

 

Wracałeś kilkakrotnie do Malezji, czy to jakieś szczególne miejsce?

Tak, najlepiej się tu czuję. Planuję tu wrócić po skończeniu tej podróży i mam na to biznesowy plan. W ciągu półrocza byłem tu sześciokrotnie, prawda. Objechałem cały półwysep i cały Sarawak. Poza tym to wielki, obok Singapuru, węzeł komunikacyjny i większość lotów po Azji, jeżeli nie są bezpośrednie, zahacza o Kuala Lumpur.

 

Fot. Kosmopolack (więcej zdjęć: https://www.facebook.com/kosmopolack/?ref=br_rs), tekst AJ

 

Cycling Asia! Zobacz film o wyprawie