Travel/news

Back Back
Date: 21.11.2018

Kazimierz Dolny: miasteczko, gdzie czas się zatrzymał

Wydawałoby się ot, miasteczko nad Wisłą, nieco ponad 2 tys. mieszkańców, a jednak to tutaj ciągną znani artyści i tłumy turystów niemal o każdej porze roku. Wydaje się, że czas w Kazimierzu Dolnym się zatrzymał – tak na brukowanym Rynku, gdzie wdzięczą się renesansowe kamienice, jak i na wzgórzach, gdzie królują urokliwe, drewniane wille

 

Królewskie miasto, w czasach „złotego wieku” jeden z większych w Rzeczypospolitej portów handlowych. Kojarzone z zielonymi wzgórzami, z których podziwiać można Wisłę i piękną, pełną uroku zabudową. Małomiasteczkowy, a jednak niezapomniany klimat, wyczuwalna atmosfera dawnych lat i zastygłego czasu. Określenie – w przypadku Kazimierza Dolnego nader często używane – samo przychodzi na myśl: magiczne miasteczko. Nie bez powodu upodobali je sobie malarze, graficy, rysownicy, przyjeżdżając tu od końca XVIII wieku. Odkryciem dla wielu twórców stał się jednak Kazimierz Dolny dopiero w okresie międzywojennym To wówczas zaczął tu organizować malarskie plenery dla studentów jeden z profesorów warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, a i teraz przy wielu prowadzących do Rynku uliczkach królują autorskie galerie sztuki. Kazimierz upodobało sobie zresztą wielu sławnych ludzi, nie tylko plastyków. Z miasteczkiem związali się pisarka Maria Kuncewiczowa, fotograf Edward Hartwig, aktor Daniel Olbrychski, czy poeta i muzyk Jan Wołek.

 

 

 

I tak w końcu trafiasz na Rynek

 

Artyści-plastycy i ich prace to nieodzowny element kazimierskiego Rynku. Spotkać ich można przede wszystkim pod dwoma kamienicami z pięknymi fasadami i płaskorzeźbami. To perełki renesansowej architektury, wybudowane przez dwóch braci, bogatych kupców Krzysztofa i Mikołaja Przybyłów. Do wizytówek Kazimierza Dolnego należą też ruiny zamku, wybudowanego na rozkaz Kazimierza Wielkiego i stojąca nieopodal na wzgórzu samotna baszta, wskazująca niegdyś wiślanym statkom drogę do portu. Koniecznie trzeba też zajrzeć do zabytkowego kościoła farnego pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i Bartłomieja, odbudowanego po pożarach w drugiej połowie XVI wieku. Sam Rynek ze studnią i kocimi łbami, na który zachodzi się co rusz, podczas wędrówek kazimierskimi uliczkami, kusi knajpami i restauracjami.

 

Kazimierz Dolny: jesienny spacer po miasteczku. Galeria zdjęć

 

 

Kirkut przypomina o żydowskiej społeczności

 

Historia Kazimierza Dolnego  to także historia Żydów, zakończona tragicznie w 1942 roku, kiedy to Niemcy wymordowali około 3 tysięcy osób z miasteczka i okolic. Ludność żydowska, obecna tu od wieków, cieszyła się ponoć dużą przychylnością Kazimierza Wielkiego. Jedna ze słynnych kazimierskich opowieści mówi o miłości króla i pięknej Żydówki Esterki. W połowie XIX wieku Żydzi stanowili około połowy ludności miasteczka, mieli swoje szkoły, stowarzyszenia i zakłady. Dzisiaj najbardziej wymownym śladem ich obecności jest kirkut z pamiątkową ,,ścianą płaczu”, ułożoną z ocalałych macew. Ściana z symbolicznym pęknięciem jest niczym brama prowadząca do świata nieocalonych. W lesie, na wzgórzach, pozostało dziś zaledwie kilka kamiennych nagrobków, nadal pięknych, niemych świadków dawnej historii. Warto tu zajrzeć, by pomyśleć choć przez chwilę o świecie, który odszedł bezpowrotnie.

 

 

Usiądź i delektuj się kazimierską atmosferą

 

I choć o Kazimierzu Dolnym – historii, zabytkach, bywających tu sławach - pisać by można jeszcze długo, nie zawsze o to chodzi. Czasami wystarczy spacer w listopadowy, ciepły dzień, gdy wczesnym popołudniem słońce zachodzi nad Wisłą i kawa albo grzane wino wypite w ogródku małej knajpki, by poczuć magię tego miejsca.