Travel/news

Back Back
Date: 10.07.2018

Bieszczady - kraina połonin i wolności

Bieszczady ze swym najwyższym szczytem Tarnicą należą do najpiękniejszych, polskich gór. To kraina połonin i zapomnianych wiosek, po których zostały zdziczałe sady i zarośnięte cmentarze. Kraina wypalających węgiel smolarzy i bieszczadników, którzy nadal pozostają symbolem wolności. Gdy raz tu trafisz, będziesz wracać zawsze

 

Na czym polega urok niespecjalnie wysokich, zielono-rudych gór, bez ostrych grani i wysokich szczytów, że tak wiele osób szuka tu odpoczynku i zapomnienia? Nie bez powodu popularne jest powiedzenie: ,,Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady”, bo właśnie one są symbolem miejsca, gdzie można uciec od współczesnego świata.

 

 

Wielką pętlą bieszczadzką do Ustrzyk Górnych

 

Te ścisłe Bieszczady to zaledwie kilka większych miejscowości. Cisna - nieco dalej od – najwyższego pasma, znana z piosenki Krystyny Prońko ,,Deszcz w Cisnej” ze stacją legendarnej kolejki wąskotorowej.


,,Spośród wielu bzdur
Które niosą stada chmur
Ja lubię deszcz Deszcz w Cisnej
Z każdą większą kroplą dżdżu
Coraz lepiej jest mi tu
Kiedy deszcz
Deszcz w Cisnej"


Gdy pojedziemy drogą w stronę najwyższego pasma trafimy do Wetliny, wioski ciągnącej przez kilka kilometrów, niekoronowanej królowej tej części Bieszczadów. Wieś należała niegdyś do Bojków, w 1945 roku została całkowicie wysiedlona na skutek walk z UPA. Pierwszy osadnicy powrócili tu w latach 50.
Jest tu Manhattan z okazałymi domami. Pani Róża, właścicielka jednego z urokliwych drewnianych domów, podkreśla, że to jej mąż nadał nazwę tej części wsi. Przyjechali tu lata temu z Warszawy, kupili ziemię, takich jak oni było więcej. Manhattan nie ma się czego wstydzić. Piękne domy z widokiem na pasmo Połoniny Wetlińskiej.

 


Wetlina to także legendarna Baza Ludzi z Mgły, knajpy która przez lata przyciągała outsaiderów, studentów i miejscowych. Z szafą grająca i barem, do który jest przeglądem pamiątek po tych, którzy tu byli - od biletów, mandatów, zdjęć po legitymacje szkolne.


Z Wetliny blisko już do Ustrzyk Górnych, wielką pętlą bieszczadzką, przez Berehy (Brzegi) Górne dojechać można do kolejnej, legendarnej miejscowości. Ustrzyki Górne to już Bieszczadzki Park Narodowy, dlatego też miejscowość się nie rozbudowuje. Jest tu siedziba Nadleśnictwa i strażnica straży granicznej, kemping, kilka knajpek w charakterystycznym stylu, z lokalnym menu. Jeszcze 20 lat temu zaopatrzenie do sklepu docierało raz w tygodniu, do miejscowości z gór schodzili studenci w powyciąganych swetrach z plecakami. Dzisiaj Ustrzyki są znacznie bardziej popularne, ale swojego uroku nadal nie straciły.

 

Dzikie serce Bieszczadów

 

By przejść jeden z najpiękniejszych, bieszczadzkich szlaków, prowadzący przez najwyższe szczyty (Gniazdo Tarnicy), najlepiej wyruszyć z Wołosatego. Dziś to osada z kilkunastoma domami, kiedyś ludna, bojkowska wioska, wysiedlona po II wojnie światowej. Tu drogą z resztkami asfaltu, która zbudowano kiedyś dla wojska, dochodzi się do Przełęczy Bukowskiej. To monotonna i nużąca część trasy, ale wyjście na połoniny wynagradza trud długiej wędrówki. Szlak prowadzi przez Rozsypaniec i Halicz, z dala od uczęszczanych tras. Popatrzeć stąd można na ukraińską część Bieszczadów z najwyższym szczytem Pikujem i poczuć dzikość gór, które zawsze chętnie udzielały schronienia niepokornym duszom. Widzimy dolinę Sanu i ślady po dawnych wioskach, których mieszkańców wysiedlono po wojnie.

 

 


Idąc dalej, schodzimy do Przełęczy Goprowskiej, spoglądając na Bukowe Berdo. To część szlaku jeszcze niezadeptana. Wychodząc na Przełęcz Sioło pod Tarnicą (1346 m) w szczycie sezonu liczyć się trzeba z tłumem turystów, którzy pną się na najwyższy, polski, bieszczadzki szczyt. Stoi na nim krzyż, upamiętniający pobyt ks. Karola Wojtyły, późniejszego papieża Jana Pawła II, w 1953 roku. Drewniany krzyż zastąpiono metalowym, wniesionym przez pielgrzymów w 2000 roku. Tarnica to świetny punkt widokowy.


Stąd przez Szeroki Wierch zejść można do Ustrzyk Górnych. Inną opcją jest szlak – znacznie krótszy, ale stromy – do Wołosatego.


Czy warto zajrzeć w Bieszczady? To kraina kładących się traw na połoninach, dzikiej zieleni i przestrzeni, która po zgiełku miasta wreszcie pozwala zaczerpnąć oddech. Oferuje niezwykły klimat i niezapomniane widoki, odpowiedź na pytanie: czy warto? nasuwa się sama.

Tekst i fot. AJ