Travel/news

Back Back
Date: 13.11.2018

Balansujące rzeźby Jerzego Kędziory: fizyka w parze z metafizyką

Balansują na linach, wywołując zachwyt, a często także pytanie: jak to możliwe? Są w Polsce i miastach na całym świecie – od USA po Tajwan. Rzeźby balansujące przyniosły Jerzemu Kędziorze międzynarodową sławę. Artysta przygotowuje właśnie wystawę w Singapurze, gdzie jego prace tworzyć będą Polską Ścieżkę Kulturalną

 

Ewa pojawiła się nad bełchatowskim placem Narutowicza w październiku. Z koszykiem jabłek, balansuje na linie na jednej stopie z wdziękiem i lekkością. Przechyla się lekko wywołując uśmiech i podziw przechodniów. Wydaje się, że zawieszona między ziemią a niebem żyje własnym życiem.

 

 

- Czy nie spadnie? Myślę że nie. Nie zakładałem dla niej takiego scenariusza, ale to tylko fizyka, chociaż i trochę metafizyki również – mówi Jerzy Kędziora, który od ponad 20 lat rzeźbi postaci, najczęściej w naturalnych wymiarach człowieka. - Powiem może nieskromnie, że moje rzeźby zazwyczaj wzbudzają pozytywne odczucia albo przynajmniej nieukrywane zaciekawienie i wolę, gdy tak są postrzegane, niżby miały np. budzić niechęć czy dezaprobatę.

 

Balansują od Szwajcarii po Tajwan

 

Bełchatowska Ewa to jedna z kilkudziesięciu prac artysty, jakie spotkać można nie tylko w polskich miastach, ale na całym świecie. Są w południowych stanach USA od San Diego do Miami, w Dhace czy Dubaju na Bliskim Wschodzie aż po Taipei na Tajwanie. Można je zobaczyć w kilku ciekawych miejscach Europy po obu stronach dawnej żelaznej kurtyny. I oczywiście w Polsce, m.in. w Sopocie, Katowicach, Bydgoszczy, Częstochowie. Obecnie podziwiać je można wystawione na Kładce ojca Bernatka przewieszonej nad Wisłą w Krakowie, w otwartych i zamkniętych przestrzeniach Centrum Kongresowego Mazurkas w Ożarowie pod Warszawą, otwartej, plenerowej Poczesnej Galerii Rzeźby, gdzie współgrają z portretami Ikon 100-lecia Polskiej Niepodległości. Są także w Parku Rzeźb w szwajcarskim St. Urban. Tam prezentowana jest wystawa „Charlie i jego przyjaciele", a wiodącymi obiektami są statuy Charliego Chaplina, który w niedalekim Vevey spędzał ostatnie lata swego życia (w ubiegłym roku świat obchodził 40. rocznicę śmierci tego wielkiego maga kina).


Ewa w centrum Bełchatowa kojarzy się ze swobodą, ulotnością. Podwieszenie na linie sprawia, że jest w ruchu. Jak mówi Jerzy Kędziora, ten ruch leży u podstaw samego pomysłu rzeźb balansujących.

 

Chyba od zawsze zainteresowany byłem ruchem w rzeźbie - opowiada. - Byłem dość krnąbrny i przekorny. Wbrew akademickim kanonom rzeźbiarskich doktryn chciałem rzeźbie ulżyć, oderwać ją od cokołu na przykład, a i od cienia (wbrew pozorom dla rzeźby to ważne). Takie rozwiązanie pojawiło się podczas tworzenia ,,Portretu Polaka czasów transformacji”. Jak mówi, nie znalazł lepszej metafory na człowieka na krawędzi trudnych wyborów, balansującego. Balansowanie realne okazało się być atrakcyjną artystycznie formułą, zarówno ideową, jak i formalną.

 

 

Do wykonania rzeźb artysta najczęściej wykorzystuje kolorowy zimny metal: brąz, aluminium. Sama konstrukcja zbudowana jest z włókna szklanego lub węglowego. Czasami wydaje się, że postacie ważą kilka ton, a podwieszone na linach, balansują wbrew fizyce. Trudno je jednoznacznie zdefiniować.

 

Balansują zgodnie z prawami fizyki, chociaż z zaparciem i uporem godnym lepszej sprawy zupełnie inaczej chcą być postrzegane – mówi Jerzy Kędziora. - Może kryją w sobie tajniki większej, wyższej sztuki? Też chciałbym to wiedzieć tak do końca, ale wszystkiego na razie nie chcą mi ujawnić. Praca nad nimi wiąże się raczej z pewnymi spekulacjami matematyczno-fizycznymi niż czystym i precyzyjnym liczeniem wielkości i kierunków, wykreślaniu wektorów sił czy rozwiązywaniu równań. Oprócz szkiełka i oka czucie i wiara budują ostatecznie taki twór – dodaje parafrazując wieszcza.

 

W Singapurze na stulecie Niepodległej

 

Pod koniec października prace Jerzego Kędziory prezentowane były na prestiżowej imprezie Art Taipei w stolicy Tajwanu. Teraz artysta przygotowuje się do wystawy w Singapurze. Osiem rzeźb balansujących, w zróżnicowanych kontekstach urbanistycznych i kulturowych, tworzyć będzie Polską Ścieżkę Kulturalną. Ich prezentacja wpisuje się m.in. w działania związane z setną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Wystawa objęta została patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Singapurze.

 

Rzeźby zafunkcjonują zarówno w obszarach tropikalnej zieleni, jak i w zestawie i na tłach awangardowo nowoczesnych rozwiązań architektonicznych – mówi Jerzy Kędziora, a jedna z nich zamusztrowała się tam na Dar Młodzieży i jako szczególny majtek, albo niegdysiejszy galion uczestniczy w dalszej części rejsu fregaty wokół globu.

 

W przyszłym roku dużą, wprost sztandarową wystawą będzie ekspozycja w Old Westbury Gardens na Long Island w Nowym Jorku, znanej historycznej rezydencji magnata stalowego z pięknymi ogrodami, gdzie szczególnie intrygujące dla celów aranżacyjnych będą parkowe akweny. Jak mówi artysta, z innych, ciekawych propozycji rozważana jest również ekspozycja w jednym z dwóch ośrodków nowych struktur kulturalno-wystawienniczych na Tajwanie.

 

- Jest jeszcze kilka ciekawych propozycji, ale niech tylko zdrowie dopisze, a i kontrahenci zapewnią środki, to będziemy mogli o nich w przyszłości porozmawiać – dodaje. Na pytanie, które prace lubi najbardziej, odpowiada: - Z rzeźbami jest trochę jak z dziećmi. Ma się do nich ojcowskie uczucia i trochę trudno wskazywać to najbardziej kochane.